Kiedy małe dziecko zaczyna mówić, to jeden z najbardziej wzruszających momentów w życiu każdego rodzica. Pierwsze „mama” czy „tata” potrafi wywołać łzy w oczach. Ale co zrobić, gdy słowa nie pojawiają się tak szybko, jakbyśmy tego chcieli? Gdy widzimy, że rówieśnicy już mówią, a nasze dziecko dopiero próbuje?
Na szczęście istnieje wiele prostych, domowych metod, które w naturalny i zabawny sposób wspierają rozwój mowy maluchów. Przedstawię trzy z nich – a ostatnia w naszej rodzinie przyniosła prawdziwy przełom.
1. Wspólne opowiadanie bajek – na skrzydłach wyobraźni
Rozwój mowy jest ściśle związany z tym, ile tekstów dziecko słyszy i potrafi przetworzyć. Im więcej bajek i historii usłyszy, tym bogatsze będzie jego słownictwo i tym łatwiej zbuduje własne zdania.
Nie zawsze trzeba czytać z książki. Dzieci uwielbiają spontaniczne opowieści: możesz opowiadać o swoim dzieciństwie albo wymyślać bajki wspólnie.
Zapytaj: „Co powinien teraz powiedzieć smok?” albo „Jak powinna potoczyć się ta historia?” – wtedy dziecko staje się nie tylko słuchaczem, ale i aktywnym uczestnikiem.
Już 10–15 minut wieczorem wystarczy, by zrobić ogromny krok w kierunku rozwoju mowy.
Ta metoda jest wyjątkowa także dlatego, że rozwija nie tylko słowa, ale i emocje. W czasie wspólnego opowiadania dziecko czuje się bezpieczne i uczy się wyrażać swoje uczucia słowami.
2. Nazywanie przedmiotów w codziennych sytuacjach
To najprostsze ćwiczenie, które każdy rodzic może wprowadzić. Polega na tym, by wszystko wokół nazywać na głos. Na przykład:
-
podczas przygotowywania śniadania powiedz: „To jest łyżka. Teraz kładę ją na talerzu.”
-
podczas spaceru nazywaj zwierzęta, pojazdy, kolory: „To jest czerwony autobus. A tam leci biały gołąb.”
Jeśli dziecko próbuje powtarzać – koniecznie je pochwal, nawet jeśli wymowa nie jest jeszcze idealna.
Ta drobna codzienna praktyka daje niesamowite efekty. Maluch uczy się nowych słów w naturalnym otoczeniu, a każde z nich kojarzy się z emocją i doświadczeniem.
3. KinderSpeech™ – kiedy zabawa staje się nauczycielem
W naszym domu dużo opowiadaliśmy bajek i nazywaliśmy przedmioty, ale czułam, że czegoś jeszcze brakuje. Moja córka, Zuzia, często się uśmiechała, ale rzadko powtarzała słowa. Wiedziałam, że potrzebuje dodatkowej motywacji – czegoś, co nie będzie nauką, tylko zabawą.
Wtedy trafiliśmy na mówiące karty KinderSpeech™. Najbardziej spodobało mi się to, że są całkowicie bez ekranów i uczą poprzez wspólną zabawę. Zuzia bierze kartę do ręki, urządzenie wymawia słowo czysto i wyraźnie, a ona natychmiast próbuje je powtórzyć. Jeśli nie uda się za pierwszym razem – nic nie szkodzi, słuchamy razem jeszcze raz.
Dla mnie najważniejsze jest to, że KinderSpeech nie zastępuje rodzica, tylko go wspiera. Siedzę obok, widzę jej entuzjazm i słyszę, jak codziennie próbuje nowych słów. To rozwija nie tylko słownictwo, ale także pewność siebie. Już nie boi się odzywać nawet w przedszkolu.
Wspieranie rozwoju mowy dziecka wcale nie jest skomplikowanym, naukowym procesem. Wystarczy wprowadzić kilka prostych nawyków – wspólne opowiadanie bajek, nazywanie przedmiotów – i znaleźć narzędzie, które dodatkowo zmotywuje malucha.
U nas przełom przyniósł KinderSpeech™, ale każda rodzina jest inna. Jedno jest pewne: największym darem, jaki możemy dać dzieciom, jest nasza uwaga, wspólne chwile i wsparcie. A wtedy słowa pojawią się prędzej, niż się spodziewamy.