Badanie mowy w przedszkolu – co tak naprawdę znaczy, gdy słyszysz: „musi dojrzeć”?

Badanie mowy w przedszkolu – co tak naprawdę znaczy, gdy słyszysz: „musi dojrzeć”?

Kiedy dostałam informację, że mój syn, Bartek, przejdzie w przedszkolu badanie mowy, przyznaję, trochę się uspokoiłam. W końcu specjalista sprawdzi, na jakim etapie jesteśmy. Może wreszcie dowiem się, dlaczego wciąż mówi tak cicho, dlaczego z trudem wypowiada niektóre głoski i dlaczego mamrocze, gdy chce opowiedzieć o swoim dniu.

Po badaniu usłyszałam jednak tylko jedno zdanie: „Proszę się nie martwić, trzeba poczekać, aż dojrzeje.”


Uspokajające słowa na kartce – a w środku wciąż znak zapytania

„Musi dojrzeć.” Ładna, uspokajająca formułka. Ma znaczyć: nie martw się, nie ma poważnego problemu. Ale czy na pewno?

W drodze do domu Bartek z tylnej kanapy podśpiewywał sobie jakąś melodię. Nie zrozumiałam ani słowa. W głębi duszy narastało pytanie: co mam zrobić z tym zdaniem? Siedzieć z założonymi rękami i czekać? A może poszukać innej drogi?


Co kryje się za „musi dojrzeć”

Następnego wieczoru siedziałam przy kuchennym stole z kartą badania przed sobą. Fachowe określenia: „artykulacja lekko opóźniona w stosunku do wieku”, „słownik bierny odpowiedni do wieku”, „słownik czynny nieco uboższy”. Na dole podsumowanie: „Dalsza diagnostyka na razie nie jest konieczna.” 

Właśnie tutaj padło to jedno zdanie. Chciałam wierzyć, że wszystko jest dobrze, ale serce mówiło co innego. Bartek ma cztery i pół roku – powinien mówić więcej. Zwłaszcza że za rok czeka go gotowość szkolna.


Dlaczego samo czekanie często nie wystarcza?

Dzieci rzeczywiście rozwijają się w różnym tempie. Jedne recytują wierszyki w wieku dwóch i pół lat, inne rozgadują się dopiero przed szkołą. Ale mowa to nie tylko zestaw słów. Wyraźna artykulacja wpływa na naukę czytania, relacje rówieśnicze i poczucie własnej wartości.

Jeśli nauczycielka nie rozumie dokładnie, co mówi dziecko, łatwo zostaje ono „na bocznym torze” we wspólnej zabawie. A gdy koledzy chichoczą, bo słyszą „język bobasa”, może to bardzo zaboleć.

Dlatego postanowiłam, że mimo uspokajającej diagnozy coś zrobię.


Pierwszy krok: szczery rachunek sumienia

Usiadłam i uczciwie przeanalizowałam nasze dni. Ile naprawdę rozmawiamy? Czy Bartek dostaje wystarczająco dużo bodźców językowych? A może odzywam się do niego tylko w biegu, między śniadaniem a wyjściem?

Policzyłam też, ile czasu spędza pasywnie przed telewizorem. Wynik mnie przeraził: tu godzina bajki, tam kolejne trzydzieści minut…


Zaangażować, nie przytłoczyć – zabawowe rozwijanie słownictwa

Chciałam, by mówienie było przygodą, nie obowiązkiem. Wtedy trafiłam na metodę KinderSpeech™. Dokładnie to, czego potrzebowałam: bez ekranów, a jednak z bodźcem dźwiękowym, który Bartek może odkrywać samodzielnie.

Pierwszego wieczoru wybraliśmy kategorię „kuchnia”. Najpierw tylko słuchał, jak urządzenie wymawia: „łyżka”, „talerz”. Potem spojrzał na mnie i pokazał swoją łyżkę w ręce. Mały uśmiech. Połączenie. Następne słowo wyszło już od niego: „ły...”, pierwsza próba wymówienia „łyżka”.


Dziennik małych sukcesów

Po tygodniu zaczęliśmy prowadzić „Słowniczek Bartka”. Każdy nowy dźwięk, każda połowicznie wypowiedziana sylaba trafiała na tablicę magnetyczną. Lista rosła w oczach: piłka, autobus, kot, kakao.

Nie stał się nagle małym oratorem. Ale przy rodzinnym stole już opowiada – krótkimi, prostymi zdaniami. I co najważniejsze: cieszy się, że go rozumiemy.


Co naprawdę znaczy „musi dojrzeć”?

Dziś wiem. To znaczy, że my, rodzice, też musimy dojrzeć. Dojrzeć do świadomości, że rozwój to nie pasywne czekanie, lecz aktywna obecność.

Pedagog nie widzi naszego domu. Logopeda w gabinecie ma tylko moment. A my widzimy cały obraz. Jeśli serce podpowiada, że coś nie gra – nie uciszaj tego głosu.


Słowa do rodziców w podobnej sytuacji

Nie wstydź się, jeśli boli cię, że twoje dziecko mówi mniej niż rówieśnicy. To nie twoja wina. Ale to twoja decyzja, jak zareagujesz.

Możesz czekać, jak radzą inni. Albo działać. Szukać pomocy bez ekranu. Bawić się z dzieckiem kilka minut dziennie. Zapisywać sukcesy. Świętować pierwsze, jeszcze krzywe „kakao”.

Na naszej drodze KinderSpeech™ stał się bramą, przez którą Bartek powoli wchodzi w świat mowy.


Jeśli i ty dostałeś z przedszkola karteczkę z dopiską „musi dojrzeć”, wiedz: możesz zmienić kurs. Nawet najmniejszy krok może być kamieniem milowym.

Powrót do blogu