Nazywam się Iwona, a mój syn, Mateusz, ma sześć lat. Mateusz żyje ze spektrum autyzmu. Jeśli Ty też wychowujesz wyjątkowe dziecko, doskonale wiesz, ile ciszy, walki, ale też małych cudów kryje ta droga. U nas największym wyzwaniem była mowa – i wciąż nią jest.
Mateusz nie zaczął mówić wtedy, gdy inni. Nie odpowiadał, gdy go wołaliśmy, nie wskazywał, nie patrzył nam w oczy. To były pierwsze sygnały, po których udaliśmy się do specjalisty. Diagnoza była jasna: zaburzenia ze spektrum autyzmu.
Cisza, która boli, i wysiłek, który nigdy się nie kończy
Przez lata próbowaliśmy wszystkiego. Logopedia, terapia pedagogiczna, ABA – co tylko było możliwe. Ale mowy wciąż nie było. Korzystaliśmy z obrazków, gestów, tablic komunikacyjnych – ale wypowiedziane słowa nie przychodziły.
Wiedzieliśmy, że może nigdy nie zacznie mówić. Ale nie chciałam się poddać. Nawet jeśli nie powie „mamo”, to niech przynajmniej zrozumie, co to „piłka”, „mleko” czy „samochód”. Chciałam, byśmy mogli skądś zacząć.
Pierwsze spotkanie z KinderSpeech™
O KinderSpeech™ usłyszałam w grupie dla rodziców. Jedna mama napisała, że karty, które pokazują obraz i jednocześnie wypowiadają słowo, bardzo pomogły jej synowi zacząć łączyć wyrazy z obrazami – bez stresu, poprzez zabawę.
Gdy paczka dotarła, Mateusz – jak zwykle – trzymał dystans. Ale coś go w tym zaciekawiło. Obrazki były proste, dźwięk wyraźny, ale nie przytłaczający. Po raz pierwszy usiadł, by się bawić i naprawdę słuchał – bez presji.
Pierwsze dni tylko obserwował. Wkładał kartę i słuchał. Po kilku dniach, gdy usłyszał „kot”, spojrzał na mnie. Po tygodniu na słowo „kot” zaczął miauczeć. Płakałam.
To jeszcze nie była mowa. Ale coś się zaczęło.
Codziennie bawiliśmy się 5–10 minut. Bez przymusu – tylko jako zabawę. Po kilku dniach na „mleko” gestem pokazywał, że chce pić. Na „ciasto” wskazywał kuchnię. Na „samolot” rozkładał ramiona.
To były nasze pierwsze „rozmowy”.
Nie mówił słów, ale rozumiał. I odpowiadał – na swój sposób. Nam to wystarczyło.
To, co dla innych było dziwne, dla mnie było cudem
Zdarzało się, że sam chciał się bawić. Przynosił urządzenie KinderSpeech, wkładał swoją ulubioną kartę. Najbardziej lubił „pieska”. Z czasem próbował mówić słowa. Niewyraźnie, z trudem – ale próbował. Nie oczekiwaliśmy zdań. Tylko jednego małego kroku. I go zrobił.
Powtarzalność i przewidywalność – kluczowe w autyzmie
W KinderSpeech™ urzekła mnie struktura. Karty są niezmienne, dźwięk zawsze ten sam. To daje Mateuszowi poczucie bezpieczeństwa.
Przez tygodnie używaliśmy tych samych 5–6 kart. Nie nudził się – przeciwnie. Powtarzalność pomogła mu rozpoznawać, łączyć i w końcu wypowiadać.
Słowa do rodziców, którzy czują się samotni
Wiem, że niewiele osób dzieli się takimi historiami. Ale może właśnie dlatego są potrzebne. Jeśli to czytasz i widzisz siebie – nie jesteś sam(a). Wiem, co znaczy nie słyszeć głosu własnego dziecka. Wiem, jak boli, gdy wszyscy pytają: „Czy już mówi?”
Ale wiem też, jak to jest, gdy po raz pierwszy dostajesz odpowiedź. Choćby to był tylko gest, spojrzenie lub dźwięk. Gdy wiesz, że cię rozumie.
KinderSpeech™ nam w tym pomógł. Nie zdziałał cudu. Nie uleczył. Ale dał nam narzędzie. Takie, którego nie trzeba było „uczyć się”, tylko się bawić. I może właśnie dlatego zadziałał.
+ Wskazówka: Jeśli twoje dziecko również jeszcze nie mówi, jeśli jest w spektrum autyzmu lub po prostu potrzebuje więcej czasu – może KinderSpeech™ okaże się tym, czego szukacie. To łagodne, proste i dostępne narzędzie, by rozpocząć drogę do zrozumienia.