Ekrany po cichu niszczą komunikację dzieci, a my nawet tego nie zauważamy

Ekrany po cichu niszczą komunikację dzieci, a my nawet tego nie zauważamy

Co trzecia mama mówi dziś to samo:
„On wcale tak dużo nie ogląda… tylko kiedy gotuję / sprzątam / muszę coś załatwić.”
W tym czasie dziecko ma w ręce telefon, tablet, a telewizor gra w tle przez większość dnia.

Na pierwszy rzut oka wygląda to niewinnie. Dziecko jest cicho, „ma zajęcie”, a wielu rodziców ma wręcz nadzieję, że kolorowe, „edukacyjne” filmiki pomogą w rozwoju.

Rzeczywistość jest jednak taka, że zbyt dużo ekranu z czasem po cichu osłabia umiejętności komunikacyjne dziecka – i często dopiero w przedszkolu lub szkole wychodzi na jaw, jak bardzo odstaje od rówieśników.


Ekran nie prowadzi rozmowy – tylko „wlewa” informacje

Podstawą rozwoju mowy nie jest to, żeby dziecko słyszało jak najwięcej słów.
Podstawą jest to, żeby jak najwięcej wchodziło w interakcję: patrzyło na twarze, reagowało, zadawało pytania, powtarzało, myliło się i poprawiało.

Ekran tymczasem:

  • nie czeka na odpowiedź,

  • nie zatrzymuje się, gdy dziecko czegoś nie rozumie,

  • nie pochwali, gdy uda się coś powiedzieć,

  • nie dostosuje tempa do dziecka.

Więc nawet jeśli wygląda to na „mądrą bajkę” czy piosenkę edukacyjną, to wciąż nie jest prawdziwy dialog, tylko bierne przyjmowanie treści.
Oczy dziecka śledzą obraz, ale usta, myślenie i umiejętność nawiązywania relacji pracują dużo mniej.


„Przecież każdy daje dziecku telefon…”

Tak, dziś prawie normą jest, że dziecko „zna się na telefonie”.
Tyle że ta generacja maluchów, które w wieku 2–3 lat świetnie obsługują smartfona, bardzo często:

  • rzadziej patrzy dorosłym w oczy,

  • ma trudność z wyrażaniem się,

  • używa mniej słów aktywnie,

  • szybciej się frustruje, gdy nikt go nie rozumie od razu.

Nie chodzi o to, że „złym rodzicem” jest ten, kto puszcza dziecku bajkę.
Chodzi o to, że ekran bardzo podstępnie zajmuje miejsce prawdziwej relacji i rozmowy.

Najpierw to tylko parę minut, potem „dopóki wypiję kawę”, później „dopóki pozmywam” – i nim się obejrzymy, robi się 1–2 godziny dziennie.
Często nawet bez świadomości, że to aż tyle.


Co się dzieje, kiedy ekran staje się „rozmówcą”?

Mózg dziecka błyskawicznie dostosowuje się do tego, co dostaje na co dzień.

Jeśli jest dużo ekranu, a mało żywej komunikacji, to:

  • dziecko ma mniej okazji, by samo próbować mówić,

  • rzadziej słyszy, czy dobrze wypowiada słowa,

  • rzadziej obserwuje mimikę, gesty, intonację,

  • ma mniej momentów: „Udało mi się to powiedzieć!”.

Skutki nie zawsze widać od razu.
Często dopiero w wieku przedszkolnym okazuje się, że:

  • dziecko jest bardziej nieśmiałe, boi się odezwać,

  • trudno mu poprosić o pomoc,

  • nie potrafi opowiedzieć, co przeżyło albo czego chce.

W tym czasie inne dzieci niemal ciągle ćwiczą wyrażanie siebie: rozmawiają, pytają, opowiadają – i z każdym dniem są coraz bardziej pewne siebie.


Nie trzeba wszystkiego zabierać – wystarczy coś przywrócić

Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz z dnia na dzień wyrzucać telewizora i telefonu.
Najważniejsze, by świadomie przywrócić rozmowę do codzienności.

Już kilka drobnych, ale konsekwentnych zmian daje ogromną różnicę:

  • 10–15 minut dziennie „czasu bez ekranu”, kiedy jesteś tylko dla niego i rozmawiacie.

  • Prosta zabawa „Co to jest?”: pokazujesz przedmioty lub obrazki, a dziecko je nazywa.

  • Wspólne wymyślanie bajek: ty zaczynasz zdanie, ono kończy.

  • Na spacerze „zamieniacie wszystko w słowa”: co widzicie, co słyszycie, co robicie.

Te momenty nie wyglądają spektakularnie, ale to właśnie one budują słownictwo i poczucie pewności siebie dziecka.


Prosta, namacalna alternatywa: wspólna zabawa, która „wyciąga” słowa

Wielu rodziców sięga po telefon, bo:

  • „inaczej niczego nie zdążę zrobić”,

  • „nic innego go tak nie zajmuje”,

  • „jestem sama/sam ze wszystkim, potrzebuję 20 minut ciszy”.

Dlatego tak dobrze sprawdzają się zabawki, które:

  • same z siebie potrafią zająć dziecko,

  • jednocześnie uczą prawdziwych słów i pojęć,

  • a gdy masz czas, mogą być bazą do wspólnej zabawy.

Taką pomocą mogą być na przykład wszelkie karty obrazkowe z codziennymi rzeczami: zwierzętami, jedzeniem, pojazdami, przedmiotami.
Jeśli regularnie je wyciągacie i o nich rozmawiacie, to dla rozwoju mowy są one o wiele cenniejsze niż jakakolwiek bajka w TV.


Dlaczego coraz więcej rodziców wybiera KinderSpeech™ zamiast telefonu?

KinderSpeech™ powstał dokładnie po to, by rozwiązać taki dylemat:
ekran w ręku dziecka, czy coś, co naprawdę wspiera jego mowę?

To bez-ekranowa, angażująca pomoc w rozwoju mowy, którą dzieci lubią, a rodzice dają z czystym sumieniem.

W skrócie:

  • karty obrazkowe z realnymi, codziennymi słowami i ilustracjami,

  • dziecko dostaje dźwiękową odpowiedź (wymowa, słowo),

  • proste wyzwania, które zachęcają do powtarzania i reagowania,

  • rozwija mowę w formie zabawy, a nie „nauki na siedząco”.

Zamiast telefonu dziecko ma kontakt z prawdziwymi słowami i obrazami,
bez migających animacji i zbyt szybkich cięć, za to w tempie, w jakim mózg małego dziecka rzeczywiście się uczy.

Dodatkowo:

  • możecie bawić się razem – to gotowy pretekst do rozmów i śmiechu,

  • a gdy nie masz czasu, też możesz spokojnie podać mu KinderSpeech™, bo nie włączasz mu przy okazji kolejnego ekranu.


Podsumowując: problemem nie jest sam ekran, ale cicho znikające rozmowy

Nie musisz mieć wyrzutów sumienia, że twoje dziecko oglądało bajki albo bawiło się telefonem.
Prawdziwe pytanie brzmi:

Czy mimo tego ma wystarczająco dużo okazji, by mówić, pytać, odpowiadać, mylić się i czuć się przy tym bezpiecznie?

Jeśli chcesz:

  • mniej ekranu,

  • więcej słów,

  • więcej kontaktu wzrokowego, śmiechu i „Mamo, zobacz!”,

to warto wprowadzić jedną prostą zasadę:
każdego dnia choć jeden, świadomy, krótki blok czasu tylko na rozmowę i wspólną zabawę – bez ekranu.

Możesz do tego użyć dowolnych zabaw, książeczek, wymyślonych historyjek –
albo sięgnąć po pomoc stworzoną właśnie do rozwijania mowy, jak KinderSpeech™.

KinderSpeech™ pomoże:

  • zastąpić telefon prawdziwą, angażującą zabawą,

  • poszerzyć słownictwo dziecka,

  • sprawić, by pewniej i swobodniej wyrażało się na co dzień.

Dzięki temu nie tylko ograniczasz czas przed ekranem, ale dajesz mu szansę, by zamiast komunikacyjnych braków, miało silny, pewny siebie start – w przedszkolu, szkole i w całym życiu.

Powrót do blogu